Holandia – EkoTuba w podróży

Holandia – EkoTuba w podróży

Jak smakuje holenderski ser? Czy tam rzeczywiście jest więcej rowerów niż mieszkańców? Co „eko” jest w Holandii? Na te i inne pytania udało mi się poznać odpowiedź – oczywiście podczas wizyty w tym pięknym kraju.

Wiatraki, chodaki, tulipany, sery, rowery, narkotyki, prostytucja, kanały… – Holandia to niewielki kraj (stanowi zaledwie 13,5% powierzchni Polski) a tyle różnych skojarzeń przychodzi do głowy na myśl o nim. Panuje też dość powszechne przekonanie, że jest to kraj proekologiczny. I muszę przyznać, że w istocie tak jest.

A oto moje spostrzeżenia z wyjazdu (podróżowałam razem z mężem i córką):

1. Rowery są wszędzie!

Można śmiało powiedzieć, że rower to jeden z symboli Holandii. Rowery są wszędzie – od razu rzucają się w oczy – ścieżki i trasy rowerowe, stojaki na rowery, rowerowe parkingi, rowery przypięte do latarń, płotów, stojące „luzem” pod każdym domem, nowe, wypasione, składane, z kołami o małej średnicy, ale także te solidnie wysłużone.

Ruch rowerowy

Ruch rowerowy wygląda bardzo podobnie do tego z poniższego filmiku:

Nie dziwi Cię chyba fakt, że widząc taki ruch rowerowy byłam w szoku. Szczególnie, że przyjechałam z Polski, dokładniej z Lublina, gdzie jest całe 62,5 km dróg rowerowych, w centrum nie ma ich wcale i trudno nazwać je siecią, nawet będąc dużym rowerowym optymistą. Nie zrozum mnie jednak źle – cieszę się, że w ogóle są i co roku coś nowego powstaje, i że pomimo przeszkód liczba lubelskich rowerzystów rośnie – przynajmniej jak wynika z moich prywatnych obserwacji. Mamy w tym względzie jeszcze dużo do zrobienia i jest z kogo brać przykład!

Drogi dla rowerów

Wracając do tematu – holenderskie drogi rowerowe są dobrej jakości, połączone w świetnie oznakowaną sieć. Nie ma problemu, jeśli chce się pojechać na dwóch kółkach z miasta do miasta, istnieją nawet specjalne autostrady rowerowe. Jeśli do tego dodać wysoką kulturę jazdy zarówno rowerzystów jak i kierowców samochodów (pas dla rowerów to pas dla rowerów – samochód na niego nie wjeżdża ani nie parkuje na nim!), to nie dziwi fakt, że praktycznie nikt nie jeździ tu w kasku, nawet na skuterach, też bardzo tu popularnych. Jeździ się po prostu bezpiecznie.

Dzieci na rowerach

Jako matka przewożąca dziecko na rowerze z zaciekawieniem obserwowałam różne sposoby przewożenia dzieci – w doczepianych do roweru przyczepkach, w fotelikach montowanych z tyłu, z przodu (na kierownicy), na rowerach trójkołowych z przyczepką, w której mieściło się 2 lub nawet 3 dzieci a nawet w specjalnych plecakach.

Rowery w Hadze

Rowery w Hadze

Maluchy od małego obcują z rowerami – zanim nauczą się chodzić poznają świat z perspektywy roweru swojej mamy, później uczą się jazdy na rowerkach biegowych, czy trójkołowcach. Moje dziecko jadąc do parku na rowerku biegowym, nie czuło się osamotnione – zawsze znalazło się kilkoro dzieci, które przyjechały na plac zabaw w ten sam sposób i można było sobie pooglądać ich pojazdy. Na jednym z placów zabaw znalazłyśmy nawet taką treningową karuzelę:

Karuzela do nauki pedałowania - Haga, Scheveningen

Karuzela do nauki pedałowania – Haga, Scheveningen

Fietsplan

Państwo również wspiera ten rodzaj transportu – istnieje specjalny program – fietsplan, w ramach którego firmy zwracają swoim pracownikom część kosztów poniesionych na zakup rowerów. W zamian za to pracownik ma jedynie dojeżdżać na tym rowerze do pracy.

Parking rowerowy w Hadze

Parking rowerowy w Hadze

O rowerach mogłabym pisać i pisać, ale czekają przecież jeszcze inne eko-ciekawostki.

Dla zainteresowanych tematem polecam artykuł zbierający różne ciekawostki dotyczące rowerów w Holandii oraz artykuł brytyjskiego BBC, o tym dlaczego  rowery są tam popularne. Znajdziesz w nim odnośnik do filmiku, gdzie reporterka porównuje jazdę rowerem w Hadze i w Londynie. Okazuje się, że nawet pomimo dużej ilości ścieżek, nie w każdym kraju jeździ się tak dobrze jak w Holandii…

2. Gdzie są samochody?

Podczas przemieszczania się po Hadze w oczy rzuciła mi się także (oprócz wszechobecnych rowerów) stosunkowo mała liczba samochodów i co za tym idzie brak korków.

Myślę, że składa się na to kilka czynników:

  • ogromna popularność rowerów;
  • świetnie zorganizowany transport miejski – kupujesz specjalną kartę (OV chipcaart), doładowujesz ją i możesz jeździć wszystkimi środkami transportu w całej Holandii;
  • opłaty za parkowanie, nie tylko w centrum, ale w całym mieście – dosyć wysokie (od 2,20€ do 4,50€ za godzinę), a Holendrzy podobno są skąpi (choć ja tego nie zauważyłam);
  • duża ilość wielopoziomowych parkingów, często podziemnych – nie widać samochodów, nie blokują przestrzeni miejskiej;
  • parkingi typu P + R (Park & Ride) – bardzo ciekawy pomysł, przeznaczony głównie dla turystów – są to wielopoziomowe parkingi, rozmieszczone na obrzeżach miast, w których opłacając bilet parkingowy (opłata wynosi  8€/dobę) dostajesz specjalną kartę – bilet, dzięki której możesz dojechać do centrum określoną linią tramwajową czy autobusową i następnie wrócić na parking; na jeden samochód można pobrać max. 5 takich kart (dla każdego z pasażerów);

Uwaga mojego męża, który robił za kierowcę:

Holendrzy naprawdę umieją jeździć kulturalnie i przestrzegają przepisów – w porównaniu do nich u nas panuje dzicz.

Co ważne – taka jazda mniej stresuje i powoduje mniejsze zużycie paliwa.

Zwiedzanie Holandii - przewodniki i karty ov-chipcard

Zwiedzanie Holandii – przewodniki i karty ov-chipcard

3. Alternatywne źródła pozyskiwania energii

Szukając holenderskich ekociekawostek nie sposób nie zwrócić uwagi na odnawialne źródła pozyskiwania energii (OZE) – czyli m.in. bardzo popularne elektrownie wiatrowe, rozmieszczane także na morzu – tzw. farmy wiatraków oraz wszechobecne panele słoneczne.

 Zagroda dla zwierząt z mini zoo zasilana słońcem - Haga, Scheveningen

Zagroda dla zwierząt z mini zoo zasilana słońcem – Haga, Scheveningen

Istnieją specjalne programy rządowych dopłat do instalacji fotowoltaicznych, z których Holendrzy skrzętnie korzystają. Okazuje się bowiem, że obecność paneli słonecznych ma niemały wpływ na wartość nieruchomości.

Holendrzy korzystają także chętnie z alternatywnych paliw – zakładają instalacje gazowe w swoich samochodach. Dzięki temu przysługują im liczne ulgi i bonusy od państwa, które w ten sposób skutecznie ich motywuje do zmiany na eko. Coraz popularniejsze stają się także samochody na prąd.

Ładowanie samochodu nad brzegiem amsterdamskiego kanału

Ładowanie samochodu nad brzegiem amsterdamskiego kanału

4. Segregacja śmieci

Przyznam, że byłam nieco zaskoczona, gdy pod blokiem, w którym wynajmowaliśmy mieszkanie, zobaczyłam tylko jeden kontener na śmiecie. Spodziewałam się co najmniej 3 różnych. Ale jak doczytałam później, w większych miastach śmiecie wrzucane są do zbiorczych pojemników a potem trafiają do sortowni, która segreguje śmiecie za mieszkańców.

W centrum miasta, w okolicach parków czy nawet na plaży można się jednak natknąć na specjalne pojemniki. W okolicach sklepów są też często automaty, w których możesz wymienić puste butelki na kupony lub pieniądze.

Pojemniki selektywnej zbiórki odpadów na plaży - Haga, Scheveningen

Pojemniki selektywnej zbiórki odpadów na plaży – Haga, Scheveningen

Duża część odpadów jest poddawana recyklingowi – reszta zaś trafia do spalarni. Holendrzy tak dobrze gospodarują swoimi odpadami, że dodatkowo skupują także miliony ton śmieci z innych krajów tj. Wielka Brytania, Irlandia czy Włochy, aby w ten sposób wytwarzać energię.

5. Eko-toalety

Eko-toaleta w Hadze (fot. Remon Rijper)

Eko-toaleta w Hadze (fot. Remon Rijper)

Świetne rozwiązanie i zarazem bardzo prosty sposób na zlikwidowanie częstego u nas niestety procederu oddawania moczu na ściany czy pod drzewami – eco toilet. Dobry pomysł na imprezy masowe. Takie otwarte toalety można spotkać w różnych częściach miasta, na plaży. Niestety, rozwiązanie tylko dla mężczyzn, ale za to czterech na raz! ;)

6. Eko-produkty

Aby kupić ekologiczne produkty w Holandii nie musisz jechać przez pół miasta do eko sklepu lub zamawiać przez internet – wystarczy pójść na zakupy do zwykłych delikatesów. Niemal każdy produkt w sklepie ma swój odpowiednik oznaczony eko certyfikatem. Są one, tak jak i u nas, nieco droższe od tradycyjnych, ale wiadomo – coś za coś.

 Kilka eko produktów ze sklepu Albert Heijn

Kilka eko produktów ze sklepu Albert Heijn

Są także specjalne sklepy, czy też sieci delikatesów ekologicznych (np. EkoPlaza) oferujące o wiele szerszą gamę produktów, a także restauracje i fast foody z ekologicznym certyfikatem (np. Eat2Be).

Z różnych badań rynku wynika, że zainteresowanie rolnictwem ekologicznym, zdrową żywnością ostatnimi czasy stale rośnie i widać to dobrze w ofercie sklepów, restauracji. Duży plus za świadome zakupy dla Holendrów!

7. Jarmuż

Może trochę głupio się przyznawać, ale to wspaniałe warzywo jadłam po raz pierwszy właśnie w Holandii. U nas jakoś ciężko na nie trafić – a tam dostępne jest w każdym markecie i to z eko certyfikatem. Pewnie dlatego, że jest głównym składnikiem wielu holenderskich dań.

 Jarmuż (Boerenkool)

Jarmuż (Boerenkool)

Walory zdrowotne tego warzywa to temat na osobny wpis – jarmuż zawiera całe bogactwo dobrze przyswajalnych witamin i minerałów:

  • witaminę C;
  • witaminę A;
  • witaminę K;
  • żelazo;
  • potas;
  • wapń;
  • kwas foliowy;
  • działa przeciwzapalnie i zasadotwórczo.

Mam nadzieję, że i u nas stanie się bardziej popularny. Póki co planuję na wiosnę przeznaczyć pod jego uprawę jedną grządkę na działce.

„Arctic 30” Global Day of Solidarity in the Hague

Podczas zwiedzania siedziby Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze (Pałac Pokoju – Verdespaleis) spotkał mnie także eko-bonus – przed bramą pałacu Greenpeace zorganizował manifestację – ‚Arctic 30’ Global Day of Solidarity w sprawie uwolnienia swoich działaczy przetrzymywanych w Rosji (Free The Arctic 30).

Manifestacja Greenpeace w Hadze - "Free The Arctic 30"

Manifestacja Greenpeace w Hadze – „Free The Arctic 30”

Moja córka była zachwycona – dużo ludzi, dużo hałasu i do tego prawie wszyscy ubrani na zielono (to jej ulubiony kolor). Stała więc w swoim zielonym (oczywiście!) polarku, biła brawo i wcale nie chciała stamtąd iść. Potem jej uwagę przykuła jednak konna policja. Jakby nie patrzeć też eko.

Konna policja

Konna policja

Eko-zakręceni Holendrzy

Będąc w Holandii starałam się zwracać uwagę na różne ekologiczne aspekty, gdyż jestem tym tematem zainteresowana. Myślę jednak, że każdemu rzuciłyby się one w oczy. Pozostał mi w głowie obraz Holandii i jej mieszkańców jako ludzi bardzo świadomych i ceniących sobie ekologię, także pod względem ekonomicznym. Różne dotacje od rządu wskazują na to, że bycie eko po prostu się opłaca, także w perspektywie krajowej gospodarki.

Podsumowując – opinie, że Holandia jest pro ekologicznym krajem są jak najbardziej słuszne i każdy eko-zakręcony powinien się tu czuć dobrze.

Jakie jeszcze kraje warto odwiedzić pod tym kątem? Masz jakieś propozycje?

4 myśli nt. „Holandia – EkoTuba w podróży

  1. lavinka

    „w porównaniu do nich u nas panuje dzicz” – Nie trzeba jechać do Holandii, wystarczy przekroczyć granicę z Niemcami i już jest ogromna różnica. To samo z rowerami, zawsze wydawało mi się, że Holandia czy Dania to europejski fenomen. Nic bardziej mylnego. Kiedyś w środku nocy przesiadałam się z pociągu do pociągu w niewielkim niemieckim miasteczku Halle Salle. A tam pod dworcem oooogrooomny parking rowerowy – pełen rowerów. W Berlinie też ruch rowerowy większy niż dzisiaj w Warszawie (dwa lata temu, kiedy tam byłam, kontrast był jeszcze większy, bo ruch cycle chic dopiero się rozkręcał). Parkingi rowerowe na kartę i bezpłatne przy każdej większej stacji. We Francji trochę mniej, ale nadal infrastruktura o lata świetlne przed Polską. Mamy dużo do nadrobienia, zwłaszcza w mentalności.

    Odpowiedz
    1. Ania Autor wpisu

      No właśnie – ta polska mentalność…

      W Niemczech i Francji byłam dość dawno temu – może czas i tam się wybrać. Dobrze słyszeć, że inne europejskie kraje nadążają pod względem rowerów za Holandią. W artykule zamieściłam link do reportażu z BBC, w którym porównują jazdę rowerem po Hadze i po Londynie – wyraźnie widać, że jednak w Holandii lepiej sie jeździ. W Londynie nie byłam – może wiecie czy wygląda to tak jak na filmie?

      Ale najważniejsze to chcieć – jak się chce to można jechać nawet po Lublinie ;) No i propagować, upowszechniać, edukować i ogólnie głosić wspaniałość rowerów. Jak będzie ich więcej na ulicach, to może i infrastruktura się rozwinie. Lubię tak czasem pomarzyć…

      Odpowiedz
  2. Mateusz

    Mieszkamy wraz z rodziną w Holandii od prawie sześciu lat. Z perspektywy tego czasu musze przyznać, że Holandia nie jest aż tak ekologicznym krajem. Te wszystkie punkty które autorka wymieniła wyżej – wszystko fajnie, zgadza sie, ale jeśli wejdziemy głębiej,,, Nederlandy, to kraj pestycydów i gmo ;). Przeciętny Holender wcina naszpikowane chemią jedzenie, pali mocne papierochy i śmieci wyrzuca gdzie popadnie ( pojedyncze ) i dotyczy to rowniez nastolatków . Niestety nie jest tak fantastiko ;) ja jako wegetarianin i człowiek który uważa na to co je mam problem żyjąc w Holandii. Najlepszy przykład – jabłka. Genetycznie modyfikowane, kwaśne, bez zapachu, to tego woskowane ( wystarczy wziąć mały nozyk i przejechać kilka razy po jabłka ).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *